poniedziałek, 30 grudnia 2013

Nie zacznę ćwiczyć z Chodakowską



Wszyscy robią postanowienia noworoczne i podsumowania. Nie oszukujmy się. Z dniem pierwszego stycznia nie przejdziecie na dietę, a na siłownię będziecie chodzić najwyżej przez dwa tygodnie. Nie przestaniecie mniej pić, więcej pracować i poświęcać czasu rodzinie. Palenie samo się nie rzuci wraz z początkiem roku, a marzenia nie zaczną się same realizować. Bez silnego bodźca do działania żadna z tych rzeczy się nie zmieni - a nowy rok wcale czymś wyjątkowym nie jest. Jedynie okazją by napić się inaczej, w świetle fajerwerków i przy akompaniamencie gwiazd Polsatu.

W związku z tym pierwszy raz w życiu dam sobie spokój z błahymi postanowieniami, których i tak nie dotrzymam, na rzecz jednego, któremu towarzyszą silne bodźce zewnętrzne. Nauczyć się w rozsądek. Wrócić do równowagi, którą małymi kroczkami budowałam przez osiem miesięcy. Nie iść na kompromisy z własnym sumieniem. Nie przekraczać barier, których wewnętrznie nie chcę przekraczać. Nawet jeżeli w danej chwili wydają się być jak najbardziej właściwe. Mam dosyć szaleństwa, w które sama się wpędzam, tego całego autodestrukcyjnego gówna i wszystkich konsekwencji, które się z tym wiążą.

Nie zacznę być nagle poważna. Nie przestanę żyć w świecie Disneya. Nie rzucę palenia i nie będę ćwiczyć z Chodakowską. Ale zacznę konsekwentnie dążyć do celów, które wyznaczyłam sobie pod wpływem poważniejszych rzeczy, niż przesunięty czerwony krzyżyk w kalendarzu. By za rok móc z czystym sumieniem powiedzieć: osiągnęłam to, co sobie zaplanowałam. Bez względu na szerokość geograficzną, w której się znajdę.

czwartek, 26 grudnia 2013

Perła

Wielkanoc


"Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie, i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce, ostrożnie, jak perłę, i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci do góry, zgubi. I potem, dużo później zostaniesz sam, z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tę dziurę dużo, bardzo dużo, mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja."
- Jakub Żulczyk "Ślepnąć od świateł"

 

To nadal rzeczywistość czy tylko odbicie w lustrze?
To nadal ja czy tylko zdjęcie? Obraz na podobieństwo, puszka pandory, bezsens i poszukiwanie.
Już nie wiesz, czy to ty stoisz, czy to tylko zagęszczone powietrze.

www.chatolandia.pl

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Port w Oslo


Brakuje mi słońca, brakuje mi ciepła. Mógłby chociaż spaść śnieg, przynajmniej mogłabym robić aniołki i klucze wiolinowe.

Jesienno - zimowa chandra w połączeniu z przedświąteczną gorączką sprawia, że nie mam ochoty wychodzić z domu. Wolę podjadanie pierniczków, muzykę i kreatywne zajęcia, które nie wymagają ode mnie przebierania się z piżamy.

Na poprawę humoru zaczęłam porządkować zdjęcia z Oslo - tym razem port. W przerwie świątecznej może uporam się z nimi do końca. Wesołych świąt!


\
Ja foteczki, dziewczyny mapa


środa, 11 grudnia 2013

Insomnia

"Kto powiedział, że noc jest od spania? Nie, nie, proszę państwa, noc jest właśnie od niszczenia sobie życia. Od analiz tego, co było już i tak zanalizowane milion razy. Od wymyślania dialogów, na które i tak nigdy się nie odważymy. Noc jest od tworzenia wielkich planów, których i tak nie będziemy pamiętać rano."
 - Eric Emmanuel Schmitt

Sen jest dla słabych. Jak często to słyszałam i powtarzałam w ostatnim czasie - nie zliczę. Tak jak nie zliczę nieprzespanych nocy, kiedy moje myśli są tak zajmujące, że spędzają sen z powiek lepiej niż najmocniejsza kawa.

Wcześniej na stres reagowałam snem. Spałam po kilkanaście godzin na dobę i żadna siła nie była w stanie wyciągnąć mnie z łóżka. Teraz granice nocy i dnia są mocno zatarte, bez względu na to, czy wychodzę na zajęcia rano, czy cały dzień wyleguję się w łóżku - i tak jest ciemno. Dodatkowo mój tryb życia i zamiłowanie do spokoju, którego mogę uświadczyć tylko w nocy, nie pomagają w wypracowaniu sobie jakiegoś regularnego cyklu dobowego.

Jakieś sprawdzone pomysły na bezsenność? Jestem zdesperowana.


środa, 4 grudnia 2013

Stop trying to control everything and just let go

Podsumowanie moich relacji z otoczeniem. Ja na górze.


"Możliwe, że jestem i byłem wariatem,
 ale nie chcę zamieniać tego na żadną przytomność."
Stanisław Ignacy Witkiewicz


Nie wiesz czy to ty stoisz, czy to zagęszczone powietrze.  
Zabawna sprawa z tymi emocjami. Wszyscy ich pragną i wszyscy się ich boją - w szczególności słabości, która czasem bywa ich konsekwencją. Z jednej strony marzą o głębokich przeżyciach rodem z filmów, zaś z drugiej - unikają ich, wybierając rozsądną zwyczajność, dzięki której mogą kontrolować każdy aspekt swojego życia.

Wyobraź sobie, że jesteś teraz z osobą, którą dopiero co poznałeś. Może gdzieś na imprezie, może po wyjściu z kina, gdzie oboje byliście samotnie na filmie, nieważne. Zaiskrzyło. Trzymacie się za ręce na szczycie budynku jak w ostatniej scenie Fight Clubu i patrzycie na rozświetlone nocne miasto. Palicie papierosy, w żyłach przyjemnie szumi alkohol. Zaglądacie sobie w oczy, w których odbijają się światła ulicy, a na twarzach rozkwita ten uśmiech. Twarze przybliżają się. Powieki powoli odpadają.



Meanwhile w twojej głowie...
- A jak on chce mnie tylko przelecieć i zostawić?
- A jeśli ona ma nastukane w głowie?
- A jeśli się potkniemy i wypadniemy przez to okno?
- Mam na jutro na ósmą angielski / zaczynam pracę, a jeżeli coś teraz wyjdzie to pewnie nie zasnę i będę mieć ciężki dzień.
- A jeśli on / ona nie oddzwoni?
- A jeśli pomyśli, że jestem łatwa i w ten sposób zmarnuję szansę na fajny związek?

Co zrobisz? Dasz się ponieść chwili, która jest jedyna i niepowtarzalna, czy dasz się zamknąć w pułapce strachu przed bólem? 

Zwyczajność jest nudna. Być może właśnie dlatego nie potrafię przystosować się do oczekiwań innych i do otaczającej mnie rzeczywistości. Za bardzo kocham spontaniczność, adrenalinę. Za bardzo kocham przeżywać emocje. I chociaż wiele osób mówi mi, że na własne życzenie pakuję się w sytuacje, które potem przyprawiają mnie o ból, bądź problemy, to nie żałuję. Nie zamieniłabym ich na żadną bezpieczną rutynę, bo dzięki nim czuję, że żyję. Że jestem wolna, że świat jest wielką tajemnicą, którą odkrywamy każdego dnia, że jesteśmy tu i teraz, a o to, co będzie później, będziemy się martwić później.

Może i jestem niepoprawną optymistką. Może i żyję zbyt spontanicznie. Może i jestem mentalnym dzieciakiem, który nigdy nie dorośnie. Ale jeżeli dorosłość ma oznaczać pełną kontrolę nad życiem i zupełny brak przypadkowości, to zdecydowanie nie chcę w niej uczestniczyć. Bo, jak powiedział ktoś mądry (pozdro J :*), każde doświadczenie jakie nabędę, dobre czy złe, ma swoją wartość i jest mi potrzebne.

A zbieranie doświadczeń to jest coś, co kocham.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

And dreams of paradise


Są takie miejsca, które zachwycają od razu i takie, które trzeba bliżej poznać, by się w nich zakochać. W przypadku Oslo była to miłość od pierwszego wejrzenia. I chociaż skoczyłyśmy tam z przyjaciółkami tylko na weekend, nie udało nam się zwiedzić prawie połowy zaplanowanych miejsc, a klimat zdecydowanie nie jest tym wymarzonym - chyba w żadnym miejscu na świecie nie czułam się tak blisko raju, jak właśnie w stolicy Norwegii.


Siedemset zdjęć zrobionych lustrzanką i ponad setka telefonami. Wielu poznanych ludzi i wiele wspomnień. A przede wszystkim uczucie permanentnego zachwytu, jaki towarzyszył na każdym kroku odkrywania miasta i brak jakichkolwiek słów, by opisać, jak bardzo urzekło mnie to miejsce.


Pierwszy wyjazd za granicę całkowicie zaplanowany przez nas same, bez wsparcia jakiegoś zewnętrznego podmiotu. Pierwszy wyjazd, gdzie plan całkowicie nie ma znaczenia, bo to, co będziemy robić zależy tylko i wyłącznie od nas. Pierwszy wyjazd, podczas którego spotkałam się z taką życzliwością ludzi. Pierwszy wyjazd z wyrzuconymi ze słownika słowami "pośpiech", "zmartwienie",  "brak energii". Pierwsze zaplanowane autostopowanie poza Polską (raz przypadkiem przez mojego pracodawcę we Francji). I pierwszy tej zimy śnieg, który sprawił, że Oslo wyglądało jeszcze bardziej magicznie.


W końcu odnalazłam miejsce, w którym mogłabym żyć. C'est une magie, n'est - ce pas?

niedziela, 3 listopada 2013

Kreatywny management w klubach, a Halloween



Odnoszę wrażenie, że w tym roku menadżerowie klubów przeżywają kryzys kreatywności. Tylko w przeciągu tygodnia udało mi się pójść na cztery imprezy inspirowane Halloween. W Krakowie kluby przystrojono pajęczynami już na początku zeszłego tygodnia, a przebierańców w komunikacji miejskiej spotykałam niemal w każdym autobusie, bądź tramwaju.

Każda okazja do zabawy jest dobra, ale seriously? Before party Halloween, Halloween obchodzone przez cztery dni, after party Halloween... Trochę inwencji. I dystansu do przejmowania zachodnich tradycji. Podczas pobytu w Londynie w tym okresie dwa lata temu nie widziałam, żeby ludzie się tak jarali. A przebierane imprezy można zrobić nie tylko z okazji święta zmarłych.

Dom Kultury

Wanted: niebanalna impreza


Imprezy Halloweenowe cieszą się taką popularnością, bo jest to coś innego. Okazja do pokazania się od innej strony, dania upustu swojej kreatywności i spędzenia czasu w nieco odmiennej atmosferze, niż zazwyczaj. Skoro jest popyt, to czemu tego nie wykorzystać? Impreza w stylu Alicji w Krainie Czarów, Ojca Chrzestnego bądź klimatów Moulin Rouge, przy odpowiednich działaniach marketingowych i atrakcjach na pewno cieszyłaby się powodzeniem.  

Mamy mnóstwo idiotycznych świąt na każdy dzień (dzień bułki, dzień dziewic, dzień marzyciela) - czemu by nie zainspirować się nimi do zrobienia kreatywnej imprezy, której u konkurencji ze świecą szukać? Już nie mówiąc o popularnych filmach i motywach literackich, które na pewno każdy kojarzy i dla których wymyślenie przebrania nie jest zbyt skomplikowane.

Więcej kultury do klubów 


Lubelskie już poszerzają swoją ofertę o działania około kulturalne, ale może pójść krok dalej? Pomijając imprezy przebierane, takie z motywem też mogłyby się sprawdzić - hiszpański wieczór z promocją na tequilę, event ze starym kinem, muzyką filmową i wizualizacjami niemych filmów - możliwości jest mnóstwo. Wystarczy trafić w target i przygotować wszystko w atrakcyjny sposób, a z pewnością znajdą się entuzjaści tego typu wydarzeń. Może nawet więcej niż tych na open bary i imprezy z cyklu Wnieś Własny Alkohol.

Zdjęcia z moich Halloween i Dziadów po kliknięciu:

piątek, 25 października 2013

Jeśli ciągle czujesz ogień.


 "Żeby poznać wartość roku, zapytaj studenta, który oblał decydujący egzamin. Żeby poznać wartość miesiąca, zapytaj matkę, która wydała na świat wcześniaka. Żeby poznać wartość tygodnia, zapytaj wydawcę tygodnika. Żeby poznać wartość godziny, zapytaj zakochanego, który czeka na spotkanie. Żeby poznać wartość minuty, zapytaj człowieka, który właśnie spóźnił się na autobus. Żeby poznać wartość sekundy, zapytaj tego, kto stracił ukochaną osobę w wypadku samochodowym. Żeby poznać wartość ułamka sekundy, zapytaj srebrnego medalistę olimpijskiego."

- Bernard Werber Imperium Aniołów



I żyję sobie gdzieś tu, między moimi rzeczami i moimi przyjaciółmi.
Tyle dobrych wiadomości, tyle dobrej muzyki, tylu wspaniałych ludzi i tyle świetnych imprez.
Po co to wszystko?

Jamal towarzyszy mi w słuchawkach już od dwóch tygodni i nie mogę wciąż przestać zachwycać się tym, jak dojrzał jako artysta. Jego teksty są dużo głębsze, muzyka - zupełnie inna, a wartość artystyczna nie do zakwestionowania.


jestem tu sam i k***a mać niech tak zostanie. ten obłęd to na linie taniec
chcieliśmy być za blisko, miłość założyła nam kaganiec
Nie chcesz iść, wiem. Czy będę - myślę - sam na sam?

a my głuchoniemi odwróceni tyłem

Boisz się, że widać wszystko.

Zostań, potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół,



sobota, 19 października 2013

Palić, czy nie palić?




"Nie pojmuję, jak można nie palić; kto nie pali, dobrowolnie pozbawia się, że tak powiem, najlepszej cząstki życia, w każdym razie wielkiej przyjemności! Budząc się już się cieszę, że w ciągu dnia będę mógł palić, a przy jedzeniu znów się na to cieszę, a nawet mogę powiedzieć, oczywiście z pewną przesadą - że jem tylko po to, aby później zapalić."

- Thomas Mann "Czarodziejska góra"

Palić, czy nie palić, oto jest pytanie. Z jednej strony - nałóg jest coraz droższy, palenie w zimie problematyczne, a zapach, którym przesiąkają ubrania niezbyt przyjemny. Nie mówiąc już o nagonce na palaczy, którą oferują nam organy odpowiedzialne za rozstrzyganie o naszym życiu.

A z drugiej...
Nic nie zastąpi poznawania nowych ludzi podczas wyjść. I zacieśniania kontaktów z tymi już poznanymi.
Nic nie zastąpi siedzenia na parapecie w letnie noce, patrzenie na rozświetlony Pałac Kultury i rozmyślania.
Nic nie zastąpi "chodź na papierosa" jako idealnej ucieczki od krępującej rozmowy na imprezie.
Nic nie zastąpi smaku papierosa po płaczu. Nie wiem dlaczego, ale po płaczu smakuje zupełnie inaczej.
Nic nie zastąpi tej całej kultury palenia, która zbliża i dostarcza tematów do rozmów.

Palić, czy nie palić?

czwartek, 17 października 2013

TEDxYouth@CzwartekHill - moc inspiracji na jesień



Zawsze Będziemy szli coraz dalej nie posuwając się nigdy naprzód (...)
 
- Zawsze Guillame Appolinaire

Jesień jest dosyć depresyjną porą. Wszystkiego się odechciewa, popadamy w monotonię codziennego czekania na autobus i porannego wstawania. Na dodatek pojawiają się pierwsze kolokwia i perspektywa obrony pracy licencjackiej, okraszone bataliami w dziekanacie i bólem zatok.

Co zrobić, by się nie poddać i dostrzec o tej porze magię, która otacza nas naokoło


Dzisiaj wzięłam udział w konferencji TEDxYouth@CzwartekHill, gdzie miałam okazję wysłuchać historii ludzi często ode mnie młodszych, co nie ujmuje ich dokonaniom.

Ada opowiedziała o skakaniu na bungee i przełamywaniu granic strachu, by móc spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.
Magda opowiedziała o marzeniach (muzycznych i nie tylko), na których spełnienie ciężko pracowała.
Jak wytrwać w postanowieniach i udowodnić innym, że chcieć to móc opowiedział Michał, zapalony snowboardzista działający przeciw globalnemu ociepleniu, by dalej mógł pokonywać ukochane stoki.
Roczna wymiana w Brazylii odmieniła życie Kai i pozwoliła jej docenić to, co dla niej jest całkiem zwyczajne, a dla innych może być obiektem marzeń.
Monika w wieku szesnastu lat usłyszała pytanie "co chcesz robić dalej?" i zdała sobie sprawę, że drogą do odnalezienia siebie i swojej drogi jest nieustanne działanie, dzięki czemu miała okazję wziąć udział w wielu projektach artystycznych, które ją rozwinęły i pomogły podjąć decyzję, co chce robić w życiu.
Gry planszowe pozwoliły Mateuszowi zawrzeć nowe znajomości zwalczyć nieśmiałość oraz poznać świetnych ludzi.
Dzięki fotografii Elwira przestała bezrefleksyjnie podążać za tłumem i żyć w biegu.

Warto dodać, że każdy z nich ma mniej niż dwadzieścia lat.

Stracone pokolenie?

 

Pomyśl o tym "straconym pokoleniu", o którym trąbi się w mediach. Tej tragicznej edukacji, niezdecydowanej młodzieży, braku perspektyw, pasji i jakichkolwiek rokowań na przyszłość. A potem przeczytaj jeszcze raz powyższe podsumowanie prelekcji i zastanów się, czy faktycznie jesteśmy tacy przegrani i nie wiemy, czego chcemy od życia. Wiemy. Ale cóż, zdaję sobie sprawę, że takie osoby to perły wśród bezrefleksyjnej masy, biernie podążającej za jakimś ogólnie przyjętym porządkiem życia liceum - studia - praca, gdzie nie ma miejsca na spełnianie swoich marzeń, samorealizację oraz działanie. A tylko dzięki działaniu i podejmowaniu nowych wyzwań jesteśmy nie tylko iść do przodu, ale również posuwać się naprzód.

Na deser jedno z TEDtalk, pokazywanych na dzisiejszej konferencji - opowieść trzynastoletniego chłopca, który rozwiązał problem lwów w swojej wiosce. Czasem wystarczy trochę inteligencji, by uratować swój kraj od problemu, który nękał go przez wiele, wiele lat ;).


poniedziałek, 7 października 2013

#1 Poniedziałek w Krainie Czarów - fotografie Katarzyny Widmańskiej


Czas rozpocząć nowy cykl, który, mam nadzieję, wprowadzi trochę magii na początek tygodnia :). Kto nigdy nie marzył, by podążyć za białym królikiem? Zignorować zasady i dać się porwać przygodzie, która okazuje się tak fascynująca, że niemal nie ma czasu by zatęsknić za dawnym porządkiem rzeczy? Na każdym kroku spotykać rzeczy tak dziwne i oryginalne, że wydają się być wyciągnięte wprost z najbardziej psychodelicznej fazy po lsd?

Alicja w Krainie Czarów, jej symbolika i okoliczności powstania inspirują wielu twórców. I w tym cyklu chciałabym przedstawić jedne z najciekawszych dzieł inspirowanych historią o dziewczynce, której nudziło się pewnego popołudnia.

Wernisaż wystawy "Alicja w Krainie Czarów" Katarzyny Widmańskiej odbył się trzy lata temu - niemniej na jej zdjęcia trafiłam stosunkowo niedawno. Autorka mówi o swojej twórczości, że za pomocą aparatu nie łapie chwil - kreuje swoją własną rzeczywistość. I coś w tym jest, w tych wykreowanych, cechujących się ogromną malarskością fotografii, które równie dobrze mogłyby zdobić karty książki, jak i plakaty filmowe kolejnych adaptacji. Technika przypomina mokrą metodę kolodionową, chociaż nie sądzę, by jakikolwiek królik zdołał wytrzymać tyle czasu w bezruchu. Zarówno obróbka zdjęć jak i stylizacja modeli znacznie postarza pozorny wiek fotografii - i dzięki temu są magiczne :).









niedziela, 22 września 2013

Kto postępuje godniej

Fot. Przemysław Twardowski Fotografia

  Być albo nie być- oto jest pytanie
 Kto postępuje godniej: ten, kto biernie
stoi pod gradem zajadłych strzał losu, 
Czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść
I w walce kładzie im kres?
- W. Szekspir Hamlet

Walka jest nierówna i składa się z wielu pomniejszych bitew. Cieszą nawet małe zwycięstwa. I chociaż bywają dni, gdy już chcesz się poddać, wola przetrwania jest silniejsza, niż trud, jakiego trzeba się podjąć.

I robisz tyle rzeczy, by zapomnieć, by nie móc złapać oddechu, nie mieć nawet chwili na zastanowienie się. Oklejasz pokój cytatami i zdjęciami, zapisujesz się na kolejne szkolenia i wychodzisz wszędzie tam, gdzie są ludzie, których możesz nazwać przyjaciółmi. Kupujesz mnóstwo ubrań, jakby kolejna para spodni, lub torebka mogły ukoić nerwy i sprawić, że poczujesz się lepiej. Już dawno przestało to działać, a szafa pęka w szwach, nie mogąc pomieścić kolejnych upolowanych okazji.

Łóżko okazuje się być najlepszym sprzymierzeńcem. Satynowa pościel w zebrę nie leczy nawet bólu zęba, ale daje złudne uczucie bezpieczeństwa i spokoju. Mogłabyś spać w nim całymi dniami, ale im dłużej śpisz, tym gorzej się czujesz później ze świadomością tego zmarnowanego czasu, który mogłaś poświęcić na naukę i inne konstruktywne rzeczy. I znów wracasz do łóżka, błędne koło zatacza kolejny krąg, a otoczenie fiksuje, przerażone swoją bezradnością.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo i przyjemnie. Nikt nie powiedział, że teraz będzie już z górki. Ostatkiem sił chwytasz się ludzi, którzy podnoszą Cię na chwilę i znów uczą chodzić. Nie od razu Ikar nauczył się latać. Potrzeba czasu, setek kubków jaśminowej herbaty z miodem i morza wina, by obudzić się pewnego dnia i nie pamiętać już, właściwie od czego to wszystko się zaczęło.

wtorek, 17 września 2013

Dzis w domu chciałem wcześniej być

"Dziś w domu chciałem wcześniej być
Intencje miałem szczere, dziś spędzam dobrze
Z soboty będę na niedziele
Nie będzie kłopotów z powrotem - są przyjaciel"
 - Kaliber 44 Normalnie o tej porze 

Zamiast uczyć się do zaliczeń wrześniowych ostatnie tygodnie wakacji postanowiłam spędzić włócząc się z przyjaciółmi tu i tam. Zaowocowało to tygodniowymi obchodami urodzin, co negatywnie odbiło się na moim zdrowiu, ale pozytywnie - na wspomnieniach. Bo co innego nam pozostaje jak budować swoją własną historię?

Od kiedy ostatecznie przyjęłam autostop jako jedyny słuszny sposób podróżowania do innych miast, Polska stała się jakby mniejsza, a odwiedziny przyjaciół częstsze i dużo mniej kosztowne. Zazwyczaj jeżdżę z biznesmenami znudzonymi samotnymi podróżami. Rozmawiamy o ich pracy, o podróżach, o współczesnym systemie edukacji i moich studiach - w takiej kolejności. Więcej słucham, niż mówię - o zdradzających żonach, nowych domach, firmowych wyjazdach i tęsknocie za domem przy takim trybie życia. Potwierdza się fakt, że łatwiej czasem wygadać się kompletnie obcej osobie, której po podrzuceniu na miejsce nie zobaczy się już nigdy więcej.

I chociaż kończą się wakacje, mój kalendarz wypełniam kolejnymi planami podróży. W głowie znów mam setkę marzeń i milion pomysłów po tygodniach pełnych inspiracji, małych osobistych sukcesów i wielokrotnemu przekraczaniu własnych granic. Na urodziny nie dostałam biletu do Australii, ani nawet na Crystal Fighters, nie skoczyłam na bungee, nie trafiłam szóstki w totka, ale dostałam coś znacznie cenniejszego - przyjaciół, których obecności nie zamieniłabym za żadne skarby świata.

Najsłodszy tort urodzinowy ever
 





Clubbing
Łazienki
Agatowa 40%

Inspirująca sztuka Daniela
Widok z okna
Takie modne ostatnio zdjęcie w windzie