niedziela, 7 kwietnia 2013

Artysta, a proces twórczy - Nathan Walsh

Nathan Walsh przy pracy

Ucząc się do egzaminu z historii sztuki w moich notatkach przewijają się postacie wybitne, wszechstronne, dla których zgłębianie i opisywanie świata we wszelakich formach było sposobem życia. Nasuwają mi się dwa pierwsze z brzegu nazwiska, które zna każdy- Leonardo da Vinci oraz Michał Anioł. Malarze, rzeźbiarze, architekci, którzy przenosili swoje artystyczne wizje z wyobraźni w dzieło z chirurgiczną precyzją, bez względu na narzędzie, którym się posługiwali. Cyrkiel, linijka, pędzel, czy dłuto - w każdym przypadku osiągali perfekcję. Nie, jak sądzi wielu, dzięki talentowi danemu przez niebiosa, ale w dużo większej mierze dzięki ciężkiej pracy nad własnym warsztatem.

Proces twórczy - who cares?

 

Współcześnie zwracamy uwagę głównie na efekty. Nie doceniamy procesu, zarówno tego zachodzącego w artyście podczas tworzenia, jak i fizycznej pracy, jaką włożył w przygotowanie dzieła. Mówimy o talencie, o niezwykłej intuicji oraz geniuszu. I owszem, wspomina się, że powstanie zajęło jakiś czas. Zgłębia się życiorys artysty, najchętniej skupiając się na wątkach miłosnych w życiu twórcy oraz nietypowych preferencjach. Ale sposób przedstawiania, podkreślanie geniuszu oraz umniejszanie włożonej w dzieło pracy sprawia, że odbiorca odnosi wrażenie, jakby wykonanie go nie było niczym trudnym i niezwykłym.

Nathan Walsh - współczesny realizm

 

Niewiele jest obrazów, szczególnie współczesnych, po których widać, jaki nakład pracy musiał włożyć w nie artysta. Ciekawym wyjątkiem są dzieła Nathana Walsha, na którego stronie internetowej można oglądać etapy tworzenia jego prac. Obrazy Walsha na pierwszy rzut można pomylić ze zdjęciami. Każdy szczegół jest oddany w swojej precyzji. Sposób ujęcia bardziej przypomina fotografie reportażowe, niż tradycyjne kompozycje malarskie. Jedynie odrealnione kolory wskazują na fakt, że dzieła powstały za pomocą pędzla, a nie aparatu.

Matematyczna precyzja

 

Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy w twórczości Walsha jest fakt, że, wbrew temu co zarzucają mu inni, nie maluje na podstawie fotografii. Przygotowuje niezwykle staranne, architektoniczne szkice, na bazie których przez kolejne tygodnie przenosi obrazy na płótna. Taki proces zajmuje mu około trzech - czterech miesięcy i wymaga matematycznej precyzji godnej architekta. Nie wspominając już o poziomie warsztatu malarskiego... Na swojej stronie internetowej zamieszcza zarówno szkice, na podstawie których maluje, jak i gotowe obrazy, co uświadamia przeciętnemu odbiorcy nakład pracy, jaki artysta wkłada w swoje dzieła.

Wklejam kilka prac, wszystkie pochodzą ze strony internetowej artysty. Enjoy ;).


środa, 3 kwietnia 2013

It's too cold outside for angels to fly

Kaja śpi

Dlaczego nienawidzę tej przedłużającej się zimy:
1. Już dawno znudziło mi się lepienie bałwanów i rzucanie śnieżkami.
2. Zgubiłam czapkę, a w Local Heroes jest niedostępna ta, którą chcę kupić.
3. Wychodzenie z domu wiążę się z ubieraniem dwóch tych samych płaszczy od pięciu miesięcy. Monotonnie.
4. Kiedy budzę się rano pierwsze co widzę to białe niebo za oknem. Jest smutne i depresyjne.
5. Nie mogę jeździć na rowerze na uczelnię, a nie przedłużyłam karnetu fitness.
6. Do butów sypie mi się śnieg, bo bojkotuję noszenie zimowych i biegam w sneakersach.
7. Ze znajomymi muszę spotykać się głównie w zamkniętych pomieszczeniach, a ja uwielbiam spędzać czas na świeżym powietrzu.
8. Mój humor zależy od pogody. Im bardziej jest zimno, tym jestem mniej kreatywna, mniej mi się chce i nie mam ochoty wychodzić z domu.
9. Autobus jadący do mnie do domu z uczelni (31) jeździ co piętnaście minut. W godzinach kiedy kończę zajęcia co dwadzieścia. Ze względu na korki i pogodę często jest opóźniony. Ponieważ coraz więcej studentów przeprowadza się w moje okolice, autobusy są kompletnie zapchane.Czasem nie ma nawet kawałka powierzchni (rurki, kasownika, uchwytu), której można by się złapać.

Reasumując - może ten Erasmus to nie jest taki zły pomysł. Najlepiej na południe Francji. Albo do Portugalii. Gdziekolwiek, gdzie jest ciepło.