"Nie pojmuję, jak można nie palić; kto nie pali, dobrowolnie pozbawia się, że tak powiem, najlepszej cząstki życia, w każdym razie wielkiej przyjemności! Budząc się już się cieszę, że w ciągu dnia będę mógł palić, a przy jedzeniu znów się na to cieszę, a nawet mogę powiedzieć, oczywiście z pewną przesadą - że jem tylko po to, aby później zapalić."
- Thomas Mann "Czarodziejska góra"
Palić, czy nie palić, oto jest pytanie. Z jednej strony - nałóg jest coraz droższy, palenie w zimie problematyczne, a zapach, którym przesiąkają ubrania niezbyt przyjemny. Nie mówiąc już o nagonce na palaczy, którą oferują nam organy odpowiedzialne za rozstrzyganie o naszym życiu.
A z drugiej...
Nic nie zastąpi poznawania nowych ludzi podczas wyjść. I zacieśniania kontaktów z tymi już poznanymi.
Nic nie zastąpi siedzenia na parapecie w letnie noce, patrzenie na rozświetlony Pałac Kultury i rozmyślania.
Nic nie zastąpi "chodź na papierosa" jako idealnej ucieczki od krępującej rozmowy na imprezie.
Nic nie zastąpi smaku papierosa po płaczu. Nie wiem dlaczego, ale po płaczu smakuje zupełnie inaczej.
Nic nie zastąpi tej całej kultury palenia, która zbliża i dostarcza tematów do rozmów.
Palić, czy nie palić?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz