czwartek, 29 listopada 2012

Świat marzeń Audrey

Śniadanie u Tiffany'ego nie porwało mnie i nie potrafiłam docenić talentu Hepburn.
Wczoraj obejrzałam "Zabawną Buzię" i zakochałam się w Audrey, w jej ekspresji, tańcu i mimice. W roli małej, naiwnej, narwanej mądrali z głową pełną marzeń.

Inaczej spojrzałam na rolę modelki. Zdaję sobie sprawę, że w prawdziwym świecie ta praca tak nie wygląda, ale miło wyobrażać sobie, że każda z nich zaczarowuje rzeczywistość wokół siebie i sesje są tak naprawdę świetną zabawą i podróżą w świat wyobraźni. Właśnie to chciałabym robić w życiu. Sprawiać, by inni ludzie się uśmiechali, by świat był piękniejszy chociaż w tej krótkiej chwili, kiedy odbiorca obcuje z moim dziełem. By tworzyć coś, co sprawia innym przyjemność, inspiruje do działania. Środek wyrazu nie ma dla mnie znaczenia - fotografia, film, słowo, dźwięk - za pomocą każdego można uchwycić magię chwili.

środa, 21 listopada 2012

Pożegnanie z Castoramą

Źródło obrazka
Dzisiaj Castorama wysłała mi ostatnią część wypłaty. Już nic nas nie łączy, oddałam służbowy kask, koszulkę i kartę magnetyczną. Nie czekam na kolejne przelewy, nie dostanę więcej sms - ów z przypomnieniem, że pracuję, nie udzielę nikomu pomocy w obsłudze fakturomatu.

Pewien etap się zakończył. Fajnie było uczestniczyć w takim dużym projekcie jak otwarcie francuskiego marketu. Fajnie było przez chwilę mieć jakiś konkretny cel w życiu (otworzenie Castoramy), właściwie samodzielnie ustalać sobie pracę ("dzisiaj umyję prysznice, jutro poukładam wszystkie mydelniczki w porządku kolorystycznym"). Czułam dumę na otwarciu, kiedy przychodzili ludzie i doceniali to, nad czym harowałam przez dwa miesiące. A najfajniejsze było to, kiedy wracałam na swój dział, bo akurat nie było tłumów na fakturomatach i podchodził do mnie rodowity Castoramczyk i pytał, czy mogę państwu doradzić, bo ja ten dział znam lepiej... Bezcenne.

niedziela, 18 listopada 2012

Z kamerą wśród zwierząt: Eksperci

Źródło
Na pewno znacie takich ludzi. Żyją wśród nas, rozprzestrzeniają się jak plaga, jest ich coraz więcej. Zawsze wiedzą wszystko na każdy temat. Gdy masz odmienne zdanie patrzą na ciebie z takim pobłażliwym uśmieszkiem człowieka, który zjadł wszystkie rozumy i wie lepiej, bo przecież przeczytał na Wikipedii, bądź podpiera się "ostatnimi badaniami", do których nie masz dostępu. I nieważne, że opowiada stek bzdur - opowiada o nich z taką pasją, że w oczach ciemnej masy deklamuje prawdy objawione.


poniedziałek, 12 listopada 2012

Przegląd prasy hipsterskiej: VICE


Ostatnio w moje dłonie wpadła niepozornie wyglądająca gazeta z nasmarowaną oliwką męską klatą, niewątpliwie należącą do jakiegoś kulturysty, na okładce. Kilka bezpłatnych egzemplarzy leżało sobie obok ulotek z Dwóch Pięter w jednej z moich ulubionych kawiarni. Po pobieżnym przejrzeniu stwierdziłam, że być może dowiem się czegoś ciekawego i schowałam do przeczytania na później, które nastąpiło podczas dwóch godzin nudy w pociągu do Zamościa.

czwartek, 8 listopada 2012

Są tacy ludzie

fot. Żona Karolina Żon

Są takie dni, kiedy nie mam ochoty wstawać z łóżka. Przewracam się w pościeli w chmurki co chwila sprawdzając, czy dostałam jakąś wiadomość, przysypiając ponownie i śniąc o sms - ach o treści "Zjebałaś, trzeba było iść na zajęcia". Wstaję, po krótkim researchu stwierdzam, że znów nie ma nic do picia, jem kilka winogron i wracam do łóżka. Powtarzam sobie "pójdę na następne zajęcia" co pół godziny, wciąż tkwiąc w bezpiecznym kokonie pościeli i walcząc z bólem głowy, a co najważniejsze, z bólem serca.

wtorek, 6 listopada 2012

Sztuka w Rydze


Sztuka w Rydze jest niesamowita. Żałuję, że nie robiłam więcej zdjęć, ale czułabym się jak chiński turysta fotografujący każdy najmniejszy szczegół cywilizacji. Jest jeszcze wiele rzeczy, które chciałabym do tego dodać, ale... Wracam tam w sierpniu. Jeszcze zdążę. Zdjęcia pochodzą z moich trzech wyjazdów.



Niezwykły klimat starych cyrków.


Wspomniany już przeze mnie hotel Radisson, z którego jest piękny widok na Rygę z przeszklonej windy. Znalazłam filmik, który nagrałam podczas jazdy, więc niedługo wrzucę.


Sklep ze słodyczami. Nie widziałam nigdzie bardziej uroczego okna.


Ukryta wystawa przy rzece.

  
Johann Gottfried von Herder. Niemiecki filozof i poeta, który przybył do Rygi, by nauczać. Stworzył tutaj swoje pierwsze ważne dzieło.


Motywujące napisy na ulicach Rygi.


Pamiątka pierwszego drzewka bożonarodzeniowego w Rydze.


Odnowiony dom w centrum Starego Miasta. 


Kto powiedział, że kawa nie może być sztuką? Odkrywałam to każdego dnia w mojej ulubionej ichniejszej sieciówce Coffee Inn.


Ulica.


Bilety. Podobno takie mają też wejść w Lublinie.Grafika jest zmieniana w zależności od ważnych wydarzeń w mieście, bądź ogólnie ważnych wydarzeń. Jakich - zagadnięta Łotyszka nie miała czasu sprecyzować. Taki bilet się doładowuje na ilość przejazdów i później skanuje po wejściu do autobusu. Ekstra.

 Posty o Rydze pojawią się jeszcze trzy. Jak sądzicie, jaki będzie najbliższy? :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Luźne wrażenia z Rygi


Widok z hotelu Radisson 

Byliśmy w Rydze na wizycie studyjnej w ramach projektu „Platforma Dialogu”. To był mój trzeci raz w tym mieście, drugi raz bez M., pierwszy raz nie jadąc business klasą, tylko śpiąc na bagażach z tyłu wynajętego busa.
Tym razem nie miałam przyjemności zjeść w kebabie, nie widziałam lombardów na każdym kroku i nie byłam w hotelu Radisson, by wjechać na ostatnie piętro budynku i podziwiać panoramę Rygi z przeszklonej windy.

Ostatnim razem mieszkałam w Central Hostelu, który nie dość, że znajdował się w ścisłym centrum to na dodatek miał wspaniałą, rodzinną atmosferę i sprzyjał integracji grup międzynarodowych, dzięki kolorowym przestrzeniom salonu, kuchni i miejsca warsztatowego. Tym razem przyszło mi mieszkać w Days Hotel, który miał dużo wyższy standard, ale znajdował się piętnaście minut tramwajem od centrum. Zapomnijmy o nocnych, pieszych powrotach z klubu. Zapomnijmy o bliższym, pieszym poznaniu miasta, bo z perspektywy miejskich środków transportu ciężko poznać tajemnice kolejnych uliczek i przykłady sztuki ulicznej, a pod tym względem Ryga ma się czym szczycić.

Poznałam za to ludzi. Poznałam ludzi, którzy są inni ode mnie i jedną osobę, która świetnie rozumie mój sposób postrzegania świata i wyznaje podobne wartości. Poznałam ludzi, którzy nie boją się mówić tego co myślą, ale ich zachowania determinuje podświadomość i to, do czego nie przyznają się nawet przed samymi sobą. Poznałam ludzi zagubionych i ludzi, którzy myślą, że osiągnęli już wszystko, a młodość nie jest warta uśmiechu i popełniania jakichkolwiek błędów.

Brakowało mi jedynie osoby, która wzięłaby mnie za rękę. Kogoś, kto zaczarowałby to miasto, z kim przyczepiłabym kłódkę do mostu i kto wziąłby mnie w ramiona po kolejnym, zimnym dniu i zanucił coś do snu. Samotne podróże są beznadziejne, szczególnie mając świadomość, że każda poprzednia była w takim właśnie klimacie. Byłam tam tylko w połowie, bo połowa mnie była u M., więc wizytą też mogłam cieszyć się w połowie. Nie lubię cieszyć się samotnością, bo wolę cieszyć się czymś we dwoje.