poniedziałek, 12 listopada 2012

Przegląd prasy hipsterskiej: VICE


Ostatnio w moje dłonie wpadła niepozornie wyglądająca gazeta z nasmarowaną oliwką męską klatą, niewątpliwie należącą do jakiegoś kulturysty, na okładce. Kilka bezpłatnych egzemplarzy leżało sobie obok ulotek z Dwóch Pięter w jednej z moich ulubionych kawiarni. Po pobieżnym przejrzeniu stwierdziłam, że być może dowiem się czegoś ciekawego i schowałam do przeczytania na później, które nastąpiło podczas dwóch godzin nudy w pociągu do Zamościa.


Pierwsze strony to oczywiście reklamy. Jako że mamy do czynienia z gazetą alternatywną, mamy reklamy kreujące gusta młodych hipsterów - Converse, Vans, Radio Roxy. Ładne zdjęcia, takie prosto z pinteresta. Po reklamach i spisie treści na stronie dziesiątej znajdują się "pracownicy miesiąca". Wujaszka liestyle* kojarzę ze współpracy z Maffashion, reszta to kompletnie obcy dla mnie ludzie. W założeniach śmieszne opisy dające obraz redakcji jako zbiór pseudo artystów, ćpunów i alkoholików.

Na stronie dwunastej mamy dział "Na przedzie" i porywające newsy. Szczególnie porwały mnie dwa.

  • "Dziewice made in China"  interesujący pod względem tematu - czy dziewictwo do ślubu wciąż jest ważne i jak radzą sobie z problemem wcześniejszej utraty młode Chinki. Wymieniono kilka sposobów, tańszych i droższych, wszystko niesamowicie wulgarnym językiem gimnazjalistów. 
 "Czy jeszcze pamiętasz okres dojrzewania i słowa Twojej matki: Nie uprawiaj seksu przed ślubem, bo inaczej mąż cię wyrzuci na bruk i zdechniesz jak nic nie warta, brudna dziwka? Ale hormony wzięły górę. Byłaś tak napalona, że zaliczałaś facetów na pęczki. Pewnie teraz chciałabyś cofnąć czas i znów być dziewicą, hm? Kochane kurwiszony, mam dla was dobre wieści: możliwe jest przywrócenie pochwy do pierwotnego stanu sprzed inicjacji seksualnej (nie w sensie medycznym rzecz jasna. Chodzi o rekonstrukcje dla ubogich, czytaj: niewykształconych ortodoksów religijnych)" [źródło: VICE]
  • "Foki mają wyjebane"  chwytliwy (nieprawdaż?) tytuł do artykułu na temat australijskich uchatek, które żywią się łososiem z prywatnych ferm, narażając właścicieli na straty. "Łosoś dla tych spaślaków to jak skrzyżowanie Big Maca z heroiną". W życiu nie wpadłabym na pomysł, by nazwać fokę "tłustym skurwielem". Ludzie wciąż potrafią mnie zadziwić.
Dalej jest już tylko gorzej. Wywiad z gwiazdą serialu "Dziewczyny" emitowanym na HBO Jeminą Kirke, z którą rozmawia jej koleżanka (podczas rozmowy wspominają jak się poznały podczas brania kreski w kiblu na jakimś afterparty), zdjęcia "Celebrities as food", gdzie celebryci są kreowani na jedzenie (Lasagna del Rey, ubaw po pachy). Na deser mój ulubiony artykuł "Śmierć amerykańskiego włóczęgi". Przeczytałam tylko wstęp, dalej nie mogłam.
"Zawsze gdy natrafię na tory kolejowe, czy to w centrum miasta, na przedmieściach, czy w lesie, doznaję uczucia wielkiej ulgi. Na ich widok lęki, wątpliwości i niepokoje codziennego życia nagle znikają. Imadło, w które włożyła moją głowę cywilizacja i ten świat, puszcza i przez chwilę mogę oddychać pełną piersią. Kolejowe tory zostały zepchnięte na margines naszej zdigitalizowanej rzeczywistości, przywodzącej na myśl 2001: Odyseję kosmiczną; są reliktami czasów, gdy żelazne behemoty i wagony pulmanowskie sunęły nocą przez czarną jak smoła głuszę, znacząc swój ślad plamami oleju napędowego."
Nigdy nie sądziłam, że tory mogą być przedmiotem takich rozterek emocjonalnych, że mogą działać na człowieka jak smoczek na niemowlę, przywracając równowagę psychiczną i uwalniając z imadła cywilizacji. Niesamowicie kojarzy mi się z jednym z odcinków "Pitu pitu".



W tym momencie zaczęłam się zastanawiać jaka jest grupa docelowa tego magazynu. Musi być to grupa wiekowa z na tyle wypranym w okresie dojrzewania mózgiem przez MTV i VIVĘ, by łykać te wszystkie bzdury językiem prostym i wulgarnym. By jarać się taką alternatywnością. Treści (przywrócenie dziewictwa, ciąża, kultura dla dorosłych, "Bestiariusz branżowy") i reklamy (Nissan) nie są skierowane dla gimnazjalistów / licealistów, co sugeruje język, więc muszą to być moi rówieśnicy (Boże, niektórzy moi znajomi lajkują ich fan page) i osoby po studiach, pracujące w zawodach około artystycznych. Zakładam więc, że grupa docelowa to 20 - 30 lat (!!!).
Zaczęłam się zastanawiać: serio? To jest na poważnie? Naprawdę chce to ktoś czytać? Naprawdę kogoś to bawi? To nie jest żart? Koncerny traktują to coś na tyle poważnie, by umieszczać tam swoje reklamy? Nie dziwię się, że jest bezpłatne, w życiu bym za to nie zapłaciła.


Jeśli to nie jest żart to szczerze... jestem przerażona. Jestem przerażona tym, że ludzie mogą faktycznie myśleć w taki sposób. Że poświęcają swój czas na czytanie takiego czegoś i nie uważają tego za czas zmarnowany. Że żyją w taki sposób, i że te małe kurwiszony po przeczytaniu takiego artykułu zamówią sobie te sztuczne błony dziewicze, pośmieją się z Lasagni del Rey i tego idiotycznego komiksu na końcu, gdzie osioł zostaje rozszarpany przez penisa wieloryba. Przeraża mnie to, że ta gazeta jest dystrybuowana w 24 krajach (!!!), z czego większość artykułów jest tłumaczona na wszystkie wydania - niewielka część jest pisana przez dziennikarzy lokalnych. Smutne jest to, że za produkowanie takich bzdur pewnie im za to płacą. Na ich miejscu byłoby mi wstyd, gdyby moje dziecko otworzyło gazetę, do której piszę i przeczytało w opisie o mnie, że mamusia kocha tatusia, ale nie pogardzi też innymi cyckami, bo cycki są ogólnie fajnie i ładnie wychodzą na zdjęciach.

Mam tylko szczerą nadzieję, że taki styl życia to tylko moda, która szybko rozejdzie się po kościach i zapomnimy o takich ludziach. Już się boję jaka będzie następna.

Większość cytowanych i opisywanych przeze mnie artykułów znajduje się na ich stronie internetowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz