czwartek, 8 listopada 2012

Są tacy ludzie

fot. Żona Karolina Żon

Są takie dni, kiedy nie mam ochoty wstawać z łóżka. Przewracam się w pościeli w chmurki co chwila sprawdzając, czy dostałam jakąś wiadomość, przysypiając ponownie i śniąc o sms - ach o treści "Zjebałaś, trzeba było iść na zajęcia". Wstaję, po krótkim researchu stwierdzam, że znów nie ma nic do picia, jem kilka winogron i wracam do łóżka. Powtarzam sobie "pójdę na następne zajęcia" co pół godziny, wciąż tkwiąc w bezpiecznym kokonie pościeli i walcząc z bólem głowy, a co najważniejsze, z bólem serca.


Są ludzie wrażliwi i wrażliwsi. Są ludzie, których ciężko zranić i którzy stąpają na tyle twardo po ziemi, by podczas kłótni chłodno skonstatować, że to minie, że to tylko emocje, że to tylko głupie problemy. Nie należę do tych ludzi. Należę do ludzi, którzy przeżywają wszystko, co ich boli mocniej. Co nie zmienia faktu, że jest w stanie zranić mnie tylko kilka rzeczy, bo większość mnie zupełnie nie obchodzi. Ale jest tych kilka spraw, kilka osób, na których zależy mi bardziej niż na zjedzeniu śniadania i otrzymania stypendium, które są w stanie rozwalić całkowicie mój dzień. Nic nie poradzę na to, że ból psychiczny jest dla mnie niczym ból fizyczny, paraliżuje mnie, nie pozwala działać, nie daje wyjść z domu, przywiązuje mnie łańcuchem do łóżka i uniemożliwia nawet zrobienie herbaty albo barszczu z torebki, bo za daleko i wymaga to zbyt wiele energii.

Są tacy ludzie, którzy potrafią mnie z tego stanu wyciągnąć. Którzy wiedzą jaki balsam wlać w moje serce, gdzie przykleić plaster i jak wyciągnąć mnie z mroku mojego własnego umysłu. Znają mnie na tyle, by wiedzieć, co sprawia mi ból, a co sprawia, że uśmiecham się przez łzy i zaczynam myśleć trzeźwo. A gdy zaczynam myśleć trzeźwo potrafię przeanalizować każdą z przykrych sytuacji od podszewki, ocenić wszystkie powody, przebieg i możliwe rozwiązania i nagle problem przestaje istnieć. Wymieniają we mnie baterie, na nowych mam ochotę biegać i skakać. Dają nowe farby do malowania rzeczywistości we wszystkich kolorach tęczy i instrukcją, jak mieszać ze sobą poszczególne kolory. A najważniejsze jest to, że dają mi wsparcie, bo wsparcie to najcenniejsza rzecz, jaką człowiek może otrzymać od drugiej osoby.

Są tacy ludzie, którzy zapominają o wszystkich kodach do gry zwanej "Agatka" i próbują przejść trudną planszę napierdalając rękami w klawisze, myśląc, że w inny sposób nie da się dotrzeć do kolejnego poziomu. Jak w tekkenie i jego odpowiednikach, kiedy sekwencja ciosów w pobliżu jakiejkolwiek logiki nawet nie leżała, a wygrywa ten, kto jakimś cudem trafniej dobierze klawisze. "Bo już mi się nie chce", ale mam wrażenie, że każda relacja polega właśnie na tym chceniu, na wiedzy i chęci jej wykorzystania. Bo gdy się nie chce, to po co nawet zaczynać? Lepiej zebrać zabawki i iść bawić się do innej piaskownicy, niż niszczyć wszystkie, mozolnie budowane zamki z piasku innym dzieciom. Ale trzeba mieć świadomość, że później będzie to samo. Kiedy przecieka dach, trzeba go naprawić, a nie budować tak samo nowy, bo nie ucząc się na własnych błędach i nie starając się naprawiać tego, co jest ważne, nie zbudujemy żadnych trwałych fundamentów.

3 komentarze:

  1. mnie sie już nic nie chce od dawna, utonęłam w tej mgle paskudnej tutejszej.
    lysia

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne porównania, uwielbiam styl w jakim piszesz swoje notki
    gorące pozdrowienia i życzę by Twoja apteczka była zawsze pełna:)
    doms

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że lekarstw mi nie zabraknie :). Pozdrawiam również.

      Usuń