"Dziś w domu chciałem wcześniej być
Intencje miałem szczere, dziś spędzam dobrze
Z soboty będę na niedziele
Nie będzie kłopotów z powrotem - są przyjaciel"
- Kaliber 44 Normalnie o tej porze
Zamiast uczyć się do zaliczeń wrześniowych ostatnie tygodnie wakacji postanowiłam spędzić włócząc się z przyjaciółmi tu i tam. Zaowocowało to tygodniowymi obchodami urodzin, co negatywnie odbiło się na moim zdrowiu, ale pozytywnie - na wspomnieniach. Bo co innego nam pozostaje jak budować swoją własną historię?
Od kiedy ostatecznie przyjęłam autostop jako jedyny słuszny sposób podróżowania do innych miast, Polska stała się jakby mniejsza, a odwiedziny przyjaciół częstsze i dużo mniej kosztowne. Zazwyczaj jeżdżę z biznesmenami znudzonymi samotnymi podróżami. Rozmawiamy o ich pracy, o podróżach, o współczesnym systemie edukacji i moich studiach - w takiej kolejności. Więcej słucham, niż mówię - o zdradzających żonach, nowych domach, firmowych wyjazdach i tęsknocie za domem przy takim trybie życia. Potwierdza się fakt, że łatwiej czasem wygadać się kompletnie obcej osobie, której po podrzuceniu na miejsce nie zobaczy się już nigdy więcej.
I chociaż kończą się wakacje, mój kalendarz wypełniam kolejnymi planami podróży. W głowie znów mam setkę marzeń i milion pomysłów po tygodniach pełnych inspiracji, małych osobistych sukcesów i wielokrotnemu przekraczaniu własnych granic. Na urodziny nie dostałam biletu do Australii, ani nawet na Crystal Fighters, nie skoczyłam na bungee, nie trafiłam szóstki w totka, ale dostałam coś znacznie cenniejszego - przyjaciół, których obecności nie zamieniłabym za żadne skarby świata.
Od kiedy ostatecznie przyjęłam autostop jako jedyny słuszny sposób podróżowania do innych miast, Polska stała się jakby mniejsza, a odwiedziny przyjaciół częstsze i dużo mniej kosztowne. Zazwyczaj jeżdżę z biznesmenami znudzonymi samotnymi podróżami. Rozmawiamy o ich pracy, o podróżach, o współczesnym systemie edukacji i moich studiach - w takiej kolejności. Więcej słucham, niż mówię - o zdradzających żonach, nowych domach, firmowych wyjazdach i tęsknocie za domem przy takim trybie życia. Potwierdza się fakt, że łatwiej czasem wygadać się kompletnie obcej osobie, której po podrzuceniu na miejsce nie zobaczy się już nigdy więcej.
I chociaż kończą się wakacje, mój kalendarz wypełniam kolejnymi planami podróży. W głowie znów mam setkę marzeń i milion pomysłów po tygodniach pełnych inspiracji, małych osobistych sukcesów i wielokrotnemu przekraczaniu własnych granic. Na urodziny nie dostałam biletu do Australii, ani nawet na Crystal Fighters, nie skoczyłam na bungee, nie trafiłam szóstki w totka, ale dostałam coś znacznie cenniejszego - przyjaciół, których obecności nie zamieniłabym za żadne skarby świata.
![]() | ||||
| Najsłodszy tort urodzinowy ever |








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz