Wciąż w Trójmieście. Dzisiaj razem z M. postanowiliśmy
pojechać do Sopotu Szybką Kolejką Miejską. Bilet studencki „Tam i z powrotem”
na trasie Gdańsk Oliwa – Sopot kosztował mnie tylko 2,50zł - prawie tyle samo
co przejazd autobusem z dworca na Kamienny Potok. Nie ogarniam tego systemu.
Głównym celem wycieczki był Aqua Park. Z pomocą nawigacji w
telefonie (która usiłowała wprowadzić nas w błąd, niedobra!) udało nam się bez
większych problemów dotrzeć na miejsce. Nigdy wcześniej nie byłam w Aqua Parku.
Teraz wiem, że jeżeli kiedykolwiek pojawię się w mieście, w którym się znajduje
to na pewno wpadnę.
Spodziewałam się chyba trochę więcej zjeżdżalni i atrakcji,
ale to co zastałam było aż nadto wystarczające jak na godzinę pływania.
Najlepsza była dzika rzeka, gdzie przez kilka minut spływało się rwącym nurtem
w różne części basenu z dużą prędkością kończąc w 1,5 metrowym zbiorniku.
Zjechałam tak chyba z pięć razy. Obudziła się we mnie taka dziecięca chęć
zabawy, aktywnej rozrywki, która jest czymś więcej niż chodzeniem do kina i na
kręgle. Żałuję, że nie posiedzieliśmy w jacuzzi. Nie było miejsca.
Najbardziej opłaca się korzystać z wakacyjnej promocji
porannej – za godzinę pływania uprzywilejowani ulgą zapłacą tylko 11zł. W
normalnej taryfie taka przyjemność kosztuje 18zł. Moim zdaniem cena jest mocno wygórowana
– za te pieniądze spodziewałam się mimo wszystko czegoś lepszego. Ale i tak
było fajnie.
Pisząc to M. walczy z pszczołami, które tak samo jak my
uwielbiają Warkę Radler i nieustannie próbują się poczęstować, a przy okazji nas
użądlić, żeby pokazać, kto tu rządzi. Pod oknem mamy cmentarz pszczół, chyba
niedaleko jest gniazdo. Co chwila o szybę rozbija się również gołąb. Często
gościmy również przerośnięte ćmy. Trójmiasto jest pełne miłych zwierzątek.
Najzabawniejszą rzeczą w Sopocie jest chyba to, że znajduje
się pod wpływem Gdyni i Gdańska. Nie ma własnej komunikacji miejskiej – część autobusów
obsługuje ZKM Gdynia, a część ZTM Gdańsk. Początkowo ciężko się połapać, ale
gdy już zrezygnuje się zupełnie z tego sposobu podróżowania wszystko jest okej.
Spacerowanie plażą jest najlepszą formą przemieszczania. Jest dużo czystsza niż
w Gdańsku i mniej zaludniona, może dlatego że woda jest sporo brudniejsza. Wygląda
jak błoto.
Monciak – główna ulica Sopotu – jest niesamowicie
klimatycznym miejscem. Budynki przypominają architekturę Rygi, prawdopodobnie
większość głównych nadbałtyckich miast może się taką poszczycić. Kolorowe
kamienice w pastelowych kolorach o fantazyjnych, nieco bajkowych kształtach,
sławny Krzywy Domek, mnóstwo kebabów oraz rosyjskich turystów pozwalają poczuć tę
specyficzną atmosferę nadmorskiego turystycznego miasteczka. Czuć, że miasto,
mimo niewielkich rozmiarów, tętni życiem, wiele się tu dzieje, każdy może znaleźć
taką formę rozrywki, która mu odpowiada.
Z powodu oszczędności postanowiliśmy wyprowadzić się z
hotelu dobę wcześniej, zostawić walizki w przechowalni bagażu i pozwiedzać
przez ten czas Trójmiasto własnym rytmem. Bez pośpiechu, w nocy, bez zbędnego
hałasu i nadmiaru turystów. Posiedzieć na molo w Sopocie bez koszmarnej opłaty
8zł za osobę, posłuchać muzyki, pomilczeć. Takie chwile są najpiękniejsze.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz