niedziela, 29 lipca 2012

Karma



Wierzę w karmę. Zawsze wierzyłam, że wszystkie dobre rzeczy, które robię, mimo że przez jakiś czas nie przynoszą efektów, pewnego dnia zwrócą mi się w jakiejś formie. Dlatego staram się pomagać wszystkim w miarę możliwości nie zakrawając o wykorzystanie i żyć według uznawanych przeze mnie kodeksów moralnych.

Skończyły nam się pieniądze. Jakoś tak wszystko poszło na jedzenie, na nowe bikini, Aqua Park, szampana i inne, niezwykle ważne i potrzebne do życia rzeczy. Wymeldowaliśmy się z hotelu, zostawiliśmy bagaże i postanowiliśmy, że czas do busa (6:00) poświęcimy na zwiedzanie. Mając 12zł w kieszeni na przeżycie dwóch dni najpierw odwiedziliśmy z M. po raz ostatni plażę, poszliśmy zjeść, pograliśmy w warcaby (muszelki kontra groszaki) i jakoś tak odkryliśmy, że zostało nam zaledwie kilka złotych. Nabrałam takiego przeczucia... Co ma być to będzie. Może akurat jakiś milioner będzie chciał wyrzucić walizkę pieniędzy do mola, stwierdzając, że pieniądze szczęścia nie dają, a my przekonamy go, żeby dał nam chociaż 100zł, co zdecydowanie poprawiłoby naszą sytuację materialną.
Zwiedzając Starówkę trochę się zmęczyliśmy, więc przysiedliśmy na dworcu popijając kolejne kubki wielkiej dolewki z KFC. 
M.: Statystycznie na tym dworcu powinny leżeć przynajmniej trzy portfele. Tyle tu ludzi. Komunikaty po niemiecku. Ludzie co chwila coś gubią.

Ciężko nie zgodzić się ze statystykami, a skoro i tak nie mieliśmy nic lepszego do roboty postanowiliśmy odnaleźć zagubione pieniądze przy okazji snując domysły o urządzeniu terenowym do wyszukiwania porzuconych banknotów.

Zdobycze:

- 20zł 6 gr
- Zapalniczka
- 7 papierosów

Historia z zapalniczką była najzabawniejsza. Po odnalezieniu papierosów na molo w Sopocie nie mieliśmy czym ich odpalić. Zwróciłam się do M.:
- Karma działa! Zobaczysz. Podejdę do tej ławki, a tam będzie ogień.
Zadziwiające, że moje przewidywania się spełniły.

Dzięki znalezionym 20zł mogliśmy kupić bilety na SKM do Sopotu, by ostatnią noc spędzić popijając szampana na molo, patrząc gwiazdy i kontemplować miniony pierwszy rok razem. Romantycznie zdecydowaliśmy się wrócić plażą do Gdańska do hotelu, gdzie zostawiliśmy bagaże. Zakładaliśmy, że to jakieś 2 kilometry. Myliliśmy się. To było osiem kilometrów. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - może tym razem uda nam się całkowicie przespać pięciogodzinną podróż z Gdańska do Warszawy i trochę wypocząć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz