środa, 13 lutego 2013
Dlaczego kocham ciuchlandy
Kiedy mam zły humor idę do ciuchlandu. Nic tak nie poprawia humoru jak upolowana za dziesięć złotych sukienka. Zazwyczaj staram się nie przekraczać ustalonego sobie limitu finansowego, przez co półgodzinne szperanie po wieszakach kończy się stanięciem z koszykiem gdzieś z boku i przeglądaniem całej zawartości sumując ceny i odrzucając rzeczy, które podobają mi się najmniej. W wyszukiwaniu ubrań doszłam już do perfekcji - oduczyłam się już chodzić po centrach handlowych i szkoda mi wydawać 60zł na bluzkę, którą w ciuchu kupiłabym za sześć. Wyjątek stanowią buty - to jedyna część garderoby, na której nie lubię oszczędzać.
Co kocham w ciuchlandach? Przede wszystkim cenę ubrań. Kiedy zaopatrywałam się w ubrania w zwykłych sklepach zazwyczaj doskonale wiedziałam po co idę i rzadko pozwalałam sobie kupić coś spontanicznie. Uwielbiam mieć nowe rzeczy. Nie interesuje mnie to ile kosztują. Jakość w ciuchlandach i tak często jest o wiele lepsza, niż w H&Mie. Zresztą najłatwiej trafić w ciuchu akurat na tę markę.
Kolejną rzeczą jest adrenalina. Nigdy nie wiem na co trafię i czy przypadkiem ta energiczna emerytka nie sprzątnie mi czegoś zaraz sprzed nosa. Nie miałam okazji jeszcze uczestniczyć w osławionych otwarciach, gdzie ludzie dosłownie biją się o ubrania, wyrywają je sobie z rąk i podbierają z koszyków, ale musi to być ciekawe doświadczenie. Na razie zadowalam się zakupami w innych godzinach i nie mogę narzekać na brak udanych łowów.
A to co lubię najbardziej to ilość. Normalnie nie pozwoliłabym sobie na zakup tylu ubrań miesięcznie. Łatwo się nudzę i często zakupione ubrania muszą swoje odleżeć, by później przez pewien okres czasu stać się ulubionymi. Lubię mieć wybór i dopasowywać ubrania do nastroju, warunków pogodowych i aktualnego widzimisię, a im ich więcej, tym łatwiej.
Ostatnio dość popularne są grupy na Facebooku typu z szafy do szafy, gdzie można umieszczać swoje ubrania w odpowiednich folderach, wyznaczać cenę i sprzedawać bezpośrednio osobom ze swojej okolicy. Jak na razie udało mi się upolować dwie pary kolczyków. Jednak takiemu second handowi online brakuje tych emocji :).
Ulubione ciuchlandy w Lublinie:
- ul. Diamentowa (koło Lidla na ul. Diamentowej 19) - tam zawsze kupuję najwięcej i spędzam najwięcej czasu. Ogromny sklep, podzielone tematycznie wieszaki, fajne ubrania.
- Ciuchland na targu na Wileńskiej.
- Ciuchland przy przystanku Fantastyczna 01 (trzeba wejść po schodkach, budynek przy wiadukcie).
Macie jakieś swoje sprawdzone sklepy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

O kurde.
OdpowiedzUsuńTak sobie wchodzę, myślę: O, ciuchland. Szkoda, że nie znam żadnego w okolicy, w którym ubrania miałyby dobrą jakość.
Czytam, czytam, czytam i - o, Lublin!
I już znam. Są ferie, to się "zwiedzi".
Daj znać jak łowy!
Usuńech... zawsze zajebiście zazdroszczę laskom, które potrafią się zajebiście ubrać w sh, serio. ja nie mogę, no za cholerę - wejdę i od razu muszę wyjść. pomijam już taki standardowy zapach, który też na mnie działa wstrętogennie, ale ja nie potrafię niczego znaleźć, no nie i już!
OdpowiedzUsuńa jeśli chodzi o fejsowe miejsca, to bardzo polecam to: https://www.facebook.com/sistershop.sklep?ref=ts&fref=ts - robiłam u nich zakupy raz, kupiłam bluzkę, jakiej od miesięcy szukałam, dodatkowo jakieś ze dwie bluzki za grosze, bo grzechem było nie wziąć (jedna po dziś dzień jest moją ulubioną), dziewczyny dorzuciły też jakiś gratis (chyba pasek, z tego co pamiętam), świetny kontakt. nie, nikt mi nie płaci za reklamę. :D
Aaaa genialne! Lajkuję, przeglądam i moze też coś kupię, dzięki za polecenie!
Usuń