niedziela, 3 marca 2013

It is a big deal

Pony (po lewej) zafascynowała się aparatem

Siedzimy w restauracji. Opowiadam o książce, która zmieniła moje życie, ekscytuję się, następuje chwila ciszy i wtedy Pony mówi: opowiem ci historię...

Ola napisała mi sms - a, że mieszkamy razem w pokoju i będziesz w hotelu o 13, więc postanowiłam się do ciebie odezwać, żebyśmy się wcześniej umówiły. Nie mam do ciebie numeru, więc weszłam na Facebooka, żeby sprawdzić, czy jesteś. Na czacie, koło twojego nazwiska był znaczek telefonu, więc kliknęłam twój profil, żeby sprawdzić, czy może przed chwilą coś wrzucałaś, co by znaczyło, że jesteś online. Niestety, nic nie wrzuciłaś, ale postanowiłam przejrzeć twoją tablicę. Trafiłam na filmik z modelkami Victoria's Secret i podpisałaś "It is a big deal", a to było odnośnie urodzin, więc pomyślałam sobie, że może miałaś urodziny, a ja nie złożyłam ci życzeń, a to by było takie straszne. Przypomniałam sobie, że na dole osi czasu są zawsze urodziny, więc postanowiłam przejrzeć do końca. Scrolluję, scrolluję, nagle trafiłam na taką cudowną francuską animację, którą wstawiłaś, tą z sercem, mmmm, jaram się. Scrolluję, scrolluję, zjechałam do samego końca i okazało się, że nie masz podanej daty urodzin na Facebooku, stąd moje pytanie: kiedy masz urodziny?

Nikt nigdy nie zapytał mnie w tak oryginalny sposób o urodziny. Pony made my day.

1 komentarz: