wtorek, 25 czerwca 2013

Co mówi o tobie długość twojej spódnicy?

Rosea Posey

Oceniamy, wszyscy oceniamy. Łatwo obrzucamy innych błotem z perspektywy naszego wygodnego stołka. Leczymy kompleksy budując sobie samoocenę na mankamentach innych. Świadczą o tym chociażby kolejne fan page'e na Facebooku typu faszyn from Lublin i widoczne raz tu, raz tam grupy hejterów. Gorzej, że hejterstwo to nie jest tylko problem internetów, ale, niestety, mentalności.

Sama czasem wybucham śmiechem na widok ekstrawaganckiego wyglądu innej osoby. Jestem uprzedzona do osób w ortalionowych dresach i białych butach. Czarne, farbowane włosy razem z pomarańczową tapetą i mocnym makijażem oczu od razu podsuwają mi etykietkę pustej lalki. I chociaż takie myśli pojawiają się mimowolnie i nie przekładają się na moje zachowanie w stosunku innych osób (Pomijając dresów. Kiedy jest późno i są w dużych grupkach, omijam ich szerokim łukiem.), to jednak spora część społeczeństwa usprawiedliwia swoją agresję słowną, bądź fizyczną właśnie uprzedzeniami.

Najczęściej rzucanie mięsem w innych dotyka kobiet. Która z nas nie przekonała się o tym na własnej skórze? Przechadzka szkolnymi korytarzami to jak przejście przed jury Top Model, tylko nic nie można wygrać oprócz zjadliwych spojrzeń i komentarzy. Loże szyderców urzędują na ławeczkach w parkach, na uniwersyteckich korytarzach i oczywiście w pracy, gdzie z nudów komentowanie współpracowników jest zwyczajną, codzienną rozrywką. I ponoć plotkowanie jest zdrowe i przedłuża życie, ale dopóki pozostaje w strefie pijackich rozmów z przyjaciółkami.

Żyjmy i dajmy żyć innym. Babcia w szlafroku w osiedlowym sklepie nie powinna nikogo dziwić, a raczej budzić podziw za rozsądne podejście do kupowania bułek, które nie wymaga do tego długich godzin spędzonych przed lustrem. Niepasująca do reszty ubrań bluza jest często wynikiem nagłych opadów deszczu i pożyczeniem czegokolwiek od osoby, z którą właśnie spędzamy czas.

Przeraża mnie to, ze w dobie internetu przez odejście od normy można zaraz stać się bohaterem sieci i popularnych hejterskich portali. Czy ludzie serio nie mają lepszych rzeczy do roboty niż plucie jadem i zajmowanie się niekonstruktywną krytyką, zamiast spojrzeć w lustro i coś zrobić ze swoim życiem?


2 komentarze:

  1. Ano, hejting jest bardzo na topie :) Lepiej mówić o tym, co ci się nie podoba, niż o tym, co lubisz. Ludzi tak jakby bardziej to interesuje?...

    Ze stereotypowego myślenia ma ubaw mój facet. Aktualnie pracuje fizycznie i wraca z pracy uwalony błotem, w stroju typowego robola. A ludziom opadają szczeny, jak w autobusie wyciąga i czyta książki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie serio nie mają co robić. Ja nie wyobrażam sobie wchodzić na czyjąś stronę/bloga i hejtować dla zasady... Nie ma nic gorszego od stereotypów. Ciekawy post, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń