 |
| źródło: screen z e11/12 s8 How i met your mother |
|
Rok 2012 kończę z obejrzanymi wszystkimi sezonami How i met your mother,
nabytą aspołecznością, świadomością tego, jakie papierosy są złe i
jakąś dziwną siłą do zmian i działania, której pochodzenie jest dla mnie
zagadką.
W 2012 roku przekonałam się, że, wbrew temu co przyniósł
rok 2011, miłość nie jest lekarstwem na wszystko, co nie powinno mnie
szczególnie zaskoczyć. Ale i tak zaskoczyło. Zaskoczyło mnie też wiele
innych rzeczy, które są podstawą do wyszczególnienia noworocznych
postanowień.
#1 Dbać o relacje z innymi ludźmi
 |
| Źródło: własne |
Ale przy okazji nie zatracać w tym siebie. Nie bać się wyrażać swojej opinii, bo przemilczenie spraw istotnych nigdy nie daje pozytywnych efektów, mimo względnego spokoju i uniknięcia nieprzyjemnej rozmowy. Niby takie proste, ale trudne do zastosowania w życiu codziennym szczególnie dla osoby takiej ja, która nie lubi się kłócić, bo kłótnie ranią. No i najważniejsza kwestia - walczyć z nabytą w drugiej połowie roku aspołecznością, bo świat jest fajny tylko wtedy, gdy jest z kim go dzielić.
#2 Nie wracać do nałogu nikotynowego
 |
| Źródło: moja lodówka |
Nieważne jak jest źle - powrót do papierosów jest tylko kopaniem
sobie dołka. Bo nie dość, że trzeba wychodzić z problemów to jeszcze
wychodzić z nałogu. W 2012 miałam dwa większe załamania, ale mam
nadzieję, że już się nie powtórzą, bo wraz z każdym wypalonym papierosem
czułam się tylko gorzej.
Rodzice palą elektronicznego papierosa, od dzisiaj również mój brat. Na lodówce wisi motywator dla nich, który pośrednio motywuje też mnie.
#3 Znaleźć swoją pasję zawodową
 |
| Źródło: własne |
Koniec z robieniem wszystkiego, bo żeby być w czymś dobrym trzeba cały czas trenować. Chcę rozwijać się w przyszłym zawodzie, tylko trzeba go sobie jeszcze wybrać... W związku z tym mam zamiar bardzo dokładnie przeanalizować swoje możliwości zawodowe i starać się zrobić wszystko, by udało mi się wybrać coś, co będzie sprawiało mi radość i w czym będę dobra.
#4 Schudnąć do wakacji
Znam bardzo wiele osób, które chcą schudnąć, ale na palcach jednej ręki policzę te, które konsekwentnie potrafią dążyć do wymarzonej sylwetki. Od kilku miesięcy regularnie chodzę na fitness i ograniczyłam do minimum słodycze i śmieciowe żarcie w moim życiu. Kolejne etapy przede mną i mam nadzieję, że dzięki nim schudnę kolejne pięć kilogramów bez efektu jojo. A jeśli mniej... nie ma ciśnienia :). I tak już kilka jestem do tyłu.
W tym roku postawiłam sobie mniej celi, ale za to takich, do których mogę realnie dążyć. Zeszłorocznych kompletnie nie pamiętam. Pewnie i tak nie było to nic konkretnego. W tym roku wiem, czego chcę i wiem jak to osiągnąć. Jedyne czego potrzebuję to motywacja. A tej jak na razie mi nie brakuje, więc... witaj roku 2013! Witaj M. mieszkający ze mną w jednym mieście, witaj ostatni roku studiów licencjackich, witajcie nowe wyzwania i witaj, mam nadzieję, początku pracy zawodowej. W tym roku oczko, więc chyba już czas, nie?
Ograniczyłaś śmieciowe jedzenie? :D A nasza ostatnia wizyta w Maku i ponad godzinne gadanie "o boże, co ja chcę zjeść, muszę wybrać, bo mam taką ochotę na Maka" to co? xD
OdpowiedzUsuńTo Mak to śmieciowe żarcie? O____o Teraz ma to sens...
Usuń