![]() |
| źródło |
Miłością do kawy zapałałam w Rydze, w której byłam na początku listopada. Razem z koleżanką K., która jest profesjonalnym baristą odkryłyśmy magiczną sieć kawiarni Coffee Inn, w której kawa nie była zbyt droga jak na łotewską walutę, a przy okazji bardzo smaczna i świetnie podana. Spędzałyśmy tam każdą wolną chwilę, codziennie próbując nowych smaków, jak na przykład wyśmienita bounty latte, która smakowała dokładnie jak batonik, od którego wzięła nazwę. I chociaż nie przekonało mnie to do picia kawy w domu, przekonałam się do kawiarnianej kultury i otworzyłam się na małe lubelskie kawiarnie, przesiąkając ich klimatem.
![]() |
| Źródło |
Kiedy znalazłam więc ofertę pracy w Biurze Karier na stanowisko baristy w Empik Cafe wahałam się tylko chwilę - do momentu, kiedy przekonałam się, że doświadczenie nie jest konieczne i wszystkiego nauczę się podczas szkolenia. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjną i udało się - jeżeli w trakcie wspomnianego szkolenia, które aktualnie przechodzę, nie okaże się, że jestem wyjątkowo nieuzdolniona do parzenia kawy to dołączę do stałego grona pracowników kawiarni. A zrobię wszystko, by tą nieuzdolnioną się nie okazać, bo z pierwszym dniem, kiedy przekroczyłam próg Empiku jako potencjalny pracownik wiedziałam, że to jest moje miejsce i tu chcę się rozwijać.
Wczoraj, pierwszego dnia, nauczyłam się kilku rzeczy. Nauczyłam się jak parzyć espresso i ile dodaje się go do kaw mlecznych - ile stopni powinno mieć mleko, jak je spieniać i jak go nie spalić oraz jaką grubość powinna mieć pianka. Dowiedziałam się też, że najmocniejszą z kaw jest kawa z ekspresu przelewowego, a w jednym espresso zawiera się taka sama dawka kofeiny, co w butelce coca - coli 0,2l. Nauczyłam się nakładać lody gałkowe (to wcale nie jest takie oczywiste, jak się zawsze wydaje z perspektywy klienta), dostrzegłam różnicę między ekspresem ciśnieniowym a przelewowym, zapoznałam się z asortymentem ciast i przekąsek oraz jak utrzymywać standardy higieny na miejscu pracy. Nie spodziewałam się, że są one tak wysokie - z prasy nieustannie dochodzą nas informacje o karaluchach w magazynach, "odświeżanym" jedzeniu i niewystarczającym skupieniu się na wskazówkach sanepidu. Tutaj jest na to położony ogromny nacisk i bardzo się z tego cieszę. W swojej kuchni mam wyrobione podobne nawyki i cieszę się, że w miejscu pracy są one wymagane jeszcze bardziej.
Przede mną jeszcze dużo pracy, ale praktyka czyni mistrza i wierzę, że już niedługo będę kawiarnianym mistrzem :).


"Razem z koleżanką K., która jest profesjonalnym baristą" - nie powinno być - "profesjonalną baristką"? Wydaje mi się, że rodzaj żeński od tej formy w jezyku polskim jak najbardziej funkcjonuje i brzmi nawet zgrabnie.
OdpowiedzUsuńFunkcjonuje potocznie. W branży kobietę określa się "baristą" :). Też mnie to wczoraj zastanawiało i poszukałam trochę, aż dotarłam do wiarygodnych źródeł.
UsuńA dogrzebałaś się do tego dlaczego właściwie w branży to zawsze jest rodzaj męski? W końcu w ogóle to słowo w Polsce funkcjonuje od niedawna, więc można je wdrożyć właściwie w każdej postaci i będzie się dobrze wymawiać, nie widzę tu innego możliwego powodu niż snobowanie w branży albo czyjeś odgórne widzimisię.
UsuńBo to słowo jest nowe i jeszcze się nie wdrożyło w formie żeńskiej :). Ale myślę, że już niedługo "baristka" będzie funkcjonowała oficjalnie.
UsuńDobrze, ucz się tej kawy, będziesz mi robić dobrą jak przypadkiem zawitam do miasta :)
OdpowiedzUsuń