sobota, 12 stycznia 2013

Un Arabica noir et bien corsé


źródło
Od kilku miesięcy obracam się w towarzystwie miłośników kawy. Sama nie pałałam do niej szczególną sympatią - w domu mi nie smakowała bez dłuższego przyrządzenia, któremu zwykle towarzyszyły jęki rodziny "i po co brudzić tyle naczyń dla jednej kawy?". Wprawdzie opanowałam przyrządzanie podstawowych rodzajów kaw w warunkach domowych, ale raczej nie często zdarzało mi się ją pić. Podczas tygodnia spędzonego we Włoszech, którego mieszkańcy mają bardzo wysoko rozwiniętą kulturę picia kawy też się do niej nie przekonałam, a osławioną lavazzę piłam głównie w wersji gorącej czekolady.


Miłością do kawy zapałałam w Rydze, w której byłam na początku listopada. Razem z koleżanką K., która jest profesjonalnym baristą odkryłyśmy magiczną sieć kawiarni Coffee Inn, w której kawa nie była zbyt droga jak na łotewską walutę, a przy okazji bardzo smaczna i świetnie podana. Spędzałyśmy tam każdą wolną chwilę, codziennie próbując nowych smaków, jak na przykład wyśmienita bounty latte, która smakowała dokładnie jak batonik, od którego wzięła nazwę. I chociaż nie przekonało mnie to do picia kawy w domu, przekonałam się do kawiarnianej kultury i otworzyłam się na małe lubelskie kawiarnie, przesiąkając ich klimatem.

Źródło

Kiedy znalazłam więc ofertę pracy w Biurze Karier na stanowisko baristy w Empik Cafe wahałam się tylko chwilę - do momentu, kiedy przekonałam się, że doświadczenie nie jest konieczne i wszystkiego nauczę się podczas szkolenia. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjną i udało się - jeżeli w trakcie wspomnianego szkolenia, które aktualnie przechodzę, nie okaże się, że jestem wyjątkowo nieuzdolniona do parzenia kawy to dołączę do stałego grona pracowników kawiarni. A zrobię wszystko, by tą nieuzdolnioną się nie okazać, bo z pierwszym dniem, kiedy przekroczyłam próg Empiku jako potencjalny pracownik wiedziałam, że to jest moje miejsce i tu chcę się rozwijać.

Wczoraj, pierwszego dnia, nauczyłam się kilku rzeczy. Nauczyłam się jak parzyć espresso i ile dodaje się go do kaw mlecznych - ile stopni powinno mieć mleko, jak je spieniać i jak go nie spalić oraz jaką grubość powinna mieć pianka. Dowiedziałam się też, że najmocniejszą z kaw jest kawa z ekspresu przelewowego, a w jednym espresso zawiera się taka sama dawka kofeiny, co w butelce coca - coli 0,2l. Nauczyłam się nakładać lody gałkowe (to wcale nie jest takie oczywiste, jak się zawsze wydaje z perspektywy klienta), dostrzegłam różnicę między ekspresem ciśnieniowym a przelewowym, zapoznałam się z asortymentem ciast i przekąsek oraz jak utrzymywać standardy higieny na miejscu pracy. Nie spodziewałam się, że są one tak wysokie - z prasy nieustannie dochodzą nas informacje o karaluchach w magazynach, "odświeżanym" jedzeniu i niewystarczającym skupieniu się na wskazówkach sanepidu. Tutaj jest na to położony ogromny nacisk i bardzo się z tego cieszę. W swojej kuchni mam wyrobione podobne nawyki i cieszę się, że w miejscu pracy są one wymagane jeszcze bardziej.

Przede mną jeszcze dużo pracy, ale praktyka czyni mistrza i wierzę, że już niedługo będę kawiarnianym mistrzem :).

5 komentarzy:

  1. "Razem z koleżanką K., która jest profesjonalnym baristą" - nie powinno być - "profesjonalną baristką"? Wydaje mi się, że rodzaj żeński od tej formy w jezyku polskim jak najbardziej funkcjonuje i brzmi nawet zgrabnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Funkcjonuje potocznie. W branży kobietę określa się "baristą" :). Też mnie to wczoraj zastanawiało i poszukałam trochę, aż dotarłam do wiarygodnych źródeł.

      Usuń
    2. A dogrzebałaś się do tego dlaczego właściwie w branży to zawsze jest rodzaj męski? W końcu w ogóle to słowo w Polsce funkcjonuje od niedawna, więc można je wdrożyć właściwie w każdej postaci i będzie się dobrze wymawiać, nie widzę tu innego możliwego powodu niż snobowanie w branży albo czyjeś odgórne widzimisię.

      Usuń
    3. Bo to słowo jest nowe i jeszcze się nie wdrożyło w formie żeńskiej :). Ale myślę, że już niedługo "baristka" będzie funkcjonowała oficjalnie.

      Usuń
  2. Dobrze, ucz się tej kawy, będziesz mi robić dobrą jak przypadkiem zawitam do miasta :)

    OdpowiedzUsuń