poniedziałek, 22 lipca 2013

Podróż do Francji


Jakoś nie trafiała do mnie ta podróż. Owszem, byłam podekscytowana, ale nie mogłam uwierzyć jakoś w jej... prawdziwość. W związku z tym przygotowania spadły na mnie na ostatnią chwilę i teraz siedzę wokół sterty ubrań i nie wiem, z czego zrezygnować, żeby wszystko zmieściło mi się do walizki. Dobrze przynajmniej, że wykupiłam naprawdę duży bagaż - będę musiała martwić się tylko o domknięcie walizki, a nie ewentualne nadpłaty na lotnisku.

Przede mną kolejna doba w podróży. Świat może i zmniejszył się do globalnej wioski, ale wciąż dla przeciętnego zjadacza chleba dostępność wielu miejsc wiąże się z pewnymi niedogodnościami. Najbliżej mojego miejsca pobytu jest lotnisko w Bilbao, w Hiszpanii. Niestety, bilet w jedną stronę kosztuje ok. 1400zł. Bilet do Paryża kosztował mnie 400zł, więc różnica jest nieporównywalna. W związku z tym, niestety, czeka mnie jeszcze dziesięć godzin jazdy z Paryża.

Początkowo się ucieszyłam. Pojadę w końcu tym sławnym TGV, najnowocześniejszym pociągiem w Europie! Weszłam na stronę, gotowa już rezerwować przejazd, gdy wyskoczyła mi cena. 100 euro w jedną stronę. Cholera. Tyle co bilet z Warszawy do Paryża. Z pomocą przyszła mi wiedza ze studiów. Francuzi są bardzo ekologiczni i dużym uznaniem cieszą się wspólne przejazdy, w związku z tym znalazłam najpopularniejszą stronę internetową oferującą takie usługi, znalazłam kierowcę i za wszystko zapłaciłam 45 euro. Dwa razy mniej niż za pociąg. Gdyby to była Polska rozwodziłabym się też o większej wygodzie, ale niestety (bądź stety), TGV nie ma sobie równych.

To mój pierwszy samotny lot samolotem i pierwsza samotna tak długa podróż. I chociaż powinnam być przerażona, stres ustępuje miejsca podekscytowaniu. Lubię radzić sobie sama. I mimo że będzie mi brakować moich przyjaciół i towarzyszy podróży to czuję, że ten wyjazd da mi dużo więcej, niż mogę przypuszczać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz