fot. Google
Ostatnio mama podrzuciła mi „Kryształowego Anioła” Katarzyny
Grocholi. Nie spodziewałam się, że Grochola pisze aż tak dobrze. 500 - stronicową
książkę przeczytałam w dwa dni jednym tchem z łzami cieknącymi po policzkach.
Zazwyczaj nie płaczę. A na pewno nie ze wzruszenia, nie przy książkach i nie na
filmach.
Główna bohaterka Sara jest
niezadowolona ze swojego życia i próbuje coś w nim zmienić. Całe życie stoi w
cieniu starszej kuzynki, jest nieśmiała, nie potrafi odmawiać i zmaga się z
wadą wymowy. Nawet rodzina traktuje ją zawsze jako „tą gorszą”. Babcia bardziej
kocha kuzynkę Idenę i stawia ją wiecznie za wzór, rodzice robią wszystko, o co
ich kuzynka umiejętnie poprosi. Gdy Idena wprowadza się do nich po śmierci swoich
rodziców dostaję tą lepszą część pokoju przy oknie i zawsze decyduje kiedy
zgasić światło. Na kolejnych etapach dorastania zawsze jest krok do przodu. Ona
dostaje się do ich wymarzonej szkoły, rodzi wspaniałego synka i jest popularną aktorką.
Sarę zdradza narzeczony w przeddzień ślubu z jej najlepszą przyjaciółką i traci dwie najważniejsze osoby w swoim życiu. W końcu los uśmiecha się i do niej.
Spotyka mężczyznę, w którym się zakochuje i biorą ślub. Przeprowadzają się z
Poznania do Warszawy, z kawalerki do wielkiego mieszkania. Jej mąż świetnie
zarabia, a ona zdobywa nową przyjaciółkę.
A potem wszystko się komplikuje.
Grochola precyzyjnie opisuje
psychikę bohaterki. Czytelnik doskonale jest w stanie zrozumieć, co przeżywa,
jakie uczucia nią targają i co jest motywacją jej decyzji.
Widać, jak przez nieśmiałość i
brak pewności siebie nie jest w stanie wyrazić swoich potrzeb, uczuć i postawić
na swoim. Widać też jak krok po kroku bohaterka dojrzewa do postrzegania rzeczywistości
taką, jaka jest, nie przez pryzmat dziecięcych uprzedzeń i kompleksów. Zmienia
się na naszych oczach.
Lubię książki, które zmuszają
mnie do zastanowienia się nad własnym życiem. Lubię książki,
które mnie ruszają, którymi się przejmuje i do których chcę wracać.
Dzięki niej zdałam sobie sprawę,
że jeżeli nie będę odważnie i stanowczo wyrażać swojego zdania to zniknę w
tłumie osób, które umieją wyrażać siebie doskonale i chętnie wykorzystają moje
milczenie. Utwierdziłam się w przekonaniu, że każdy może decydować o swoim życiu, musi tylko zdać sobie z tego sprawę. Ale o tym w innym tekście.
Po przeczytaniu „Kryształowego
Anioła” moja mama rzuciła palenie po
trzydziestu latach na rzecz papierosa elektronicznego i zaczęła się uczyć
języka niemieckiego.

ej, a mnie grochola wkurza. strasznie. czytalam z cztery ksiazki (moja matka kocha) i jakos nie moge. za lzawo.
OdpowiedzUsuń