środa, 29 sierpnia 2012

Najważniejsza



Dzisiaj po pracy pojechałam do babci. Staram się odwiedzać ją na kilka godzin przynajmniej raz na dwa tygodnie. Ostatni raz byłam przed rozpoczęciem pracy, więc miałam jej trochę do opowiedzenia.

Kiedyś babcia bardzo mnie krytykowała. Nie byłam łatwym dzieckiem, chciałam żyć inaczej, po swojemu. Podejmowałam głupie decyzje. Miałam wrażenie, że babcia mnie wręcz nie lubi. Za każdym razem, gdy mnie widziała, mówiła coś negatywnego na mój temat. Teraz, od roku, znów we mnie wierzy. W słuszność moich decyzji, w moją nowo nabytą odpowiedzialność i rozsądek.
Gdy już się żegnałam w drzwiach, z windy wysiadł sąsiad. Przywitaliśmy się i babcia mówi z dumą:
- To moja wnuczka.
- Tak? Jakaś duża już ta wnuczka - odpowiada sąsiad.
- Studentka - mówi babcia, a w jej oczach jest tyle dumy i miłości, że łzy podchodzą mi do gardła. Mam ochotę wyskoczyć z windy i jeszcze raz ją przytulić i powiedzieć, jak wiele dla mnie znaczy. Nie muszę. Ona wie. I mam nadzieję, że będę miała jeszcze wiele okazji, by jej to udowodnić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz